No i wreszcie się skusiłam i ja. Już
z tylu stron dochodziły do mnie zachwyty nad Palowicami, że trzeba
było to sprawdzić osobiście :)
Początkowy etap drogi znałam prawie
że na pamięć, bo często jeżdżę w te okolice na przyjemne
objazdówki. Przy Papieroku zrobiłam sobie mały postój na kilka
achów i ochów nad przyrodą.
Nad palowickie stawy dotarłam po kilkukrotnym "skopaniu" GPS-a, który wyprowadzał mnie w dziwne miejsca, wymuszające zawracanie. Ale warto było. To niesamowite że zachowały się takie miejsca, w których nie ma brudu, cywilizowanego syfu, tłumu "niedzielnych turystów" z grilami, piwem itp.
Niezwykle malownicze miejsca - co prawda objechałam teren inaczej niż chciałam i poszukiwanej chatki nie znalazłam (choć na mapię teraz widzę, że byłam obok...) to jednak uznaję dzień za bardzo udany :) Lubię takie tereny - lasy, stawy, szutrowe drogi... natura i ja pasujemy do siebie ;) Następnym razem będę lepiej przygotowana i objadę więcej tych stawów - bo z mapy wychodzi, że pominęłam sporo.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz