niedziela, 11 czerwca 2017

Palowice - w poszukiwaniu domku Shreka.

No i wreszcie się skusiłam i ja. Już z tylu stron dochodziły do mnie zachwyty nad Palowicami, że trzeba było to sprawdzić osobiście :)

Początkowy etap drogi znałam prawie że na pamięć, bo często jeżdżę w te okolice na przyjemne objazdówki. Przy Papieroku zrobiłam sobie mały postój na kilka achów i ochów nad przyrodą.







Nad palowickie stawy dotarłam po kilkukrotnym "skopaniu" GPS-a, który wyprowadzał mnie w dziwne miejsca, wymuszające zawracanie. Ale warto było. To niesamowite że zachowały się takie miejsca, w których nie ma brudu, cywilizowanego syfu, tłumu "niedzielnych turystów" z grilami, piwem itp. 










Niezwykle malownicze miejsca - co prawda objechałam teren inaczej niż chciałam i poszukiwanej chatki nie znalazłam (choć na mapię teraz widzę, że byłam obok...) to jednak uznaję dzień za bardzo udany :) Lubię takie tereny - lasy, stawy, szutrowe drogi... natura i ja pasujemy do siebie ;) Następnym razem będę lepiej przygotowana i objadę więcej tych stawów - bo z mapy wychodzi, że pominęłam sporo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz