Bardzo się cieszę, że sobie taka małą sobotnią przejażdżkę po śniadaniu zrobiłam. Lekki mrozik i słońce to było idealne połączenia. Skrzydeł dodało mi pewne spotkanie... było krótkie ale jestem ogromnie zadowolona, że się stało :)
Mało zdjęć robiłam, bo raz, ze nie chciało mi się z roweru schodzić a dwa - rękawiczki to jednak nieco uciążliwe są kiedy trzeba obsługiwać telefon (po wcześniejszym wygrzebaniu go z miejsca bezpiecznego spoczynku).
Myślę, że dzisiaj to sobie tak tu plotę trzy po trzy, ale w sumie nie mam wiele do opowiedzenia.
Wspomnieć mogę postój w punkcie widokowym w Pogrzebieniu. A reszta? Po prostu mijała przyjemnie :)





