wtorek, 28 kwietnia 2020

pognało mnie na Łężczok

Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce, to skrobnęłabym nieco o dzisiejszym dniu...
Ale nie chce mi się.
58 km to nie tak wiele, ale wiatr, słońce i droga powrotna po okropnych wertepach jakoś mnie wykamały...
Po powrocie zdążyłam jedynie ekspresowo pod prysznic wskoczyć i pognałam tam, gdzie serce mnie ciągnęło.
No i teraz, najedzona, po Różańcu, po kilku wymienionych tu i ówdzie zdaniach po prostu sobie luzuję i..... następnym razem (jak ja to kiedyś robiłam, że tyle na wszystko miałam energii i siły.. czy ja się po prostu starzeję? )

Ale oczywiście zdjęcia wrzucam (opis pewnie uzupełnię, by nie było - a póki co.... filmiki niech same opowiedzą :) )























  













wtorek, 21 kwietnia 2020

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

żeby nie zwariować w 4 ścianach....

Kiedy człowiek zaczyna gadać sam do siebie, to znaczy, że należy koniecznie wyjść z domu.
No i wyszłam.... Ale i tak gadałam :D 












środa, 1 kwietnia 2020

pandemia? gdzie.....

Myślę, że zastosowałam się do wszelkich wymogów jakie wczoraj zapodał nam Premier.
Spokojnie, nie jako sport (co widać po średniej prędkości, która daaaawno nie była tak licha), przewietrzyłam się i nasłoneczniłam, dla zachowania osobistego zdrowia psychicznego.
W pełnej IZOLACJI od kogokolwiek.
Przypominam, że trawa, ptaki, drzewa nie są nośnikiem wirusów, więc jeśli ktoś planuje tu HEJT w komentarzach, to proszę sobie darować.
;)
Za dużo pisać mi się nie chce, ale generalnie to BARDZO tego potrzebowałam.
W związku z tym melduję, że świat istnieje, wiosna przebiera nogami niecierpliwie oczekując by wybuchnąć całym swoim pięknem
- niebo błękitne, z pięknymi białymi piankami gdzieniegdzie,
- ptaki śpiewają, ganiając się między drzewami (bażanty w trawie biegają)
- wiatr lekko pogania fale między jednym a drugim brzegiem,
- rzepak zaczyna pachnieć, mimo iż do rozkwitu jeszcze nieco mu potrzeba,
- pola zazieleniły się już w dość dużej mierze,
- drzewa pączkują, niektóre nawet wypuściły kwiatki (cudo!),
- można napotkać pierwsze w sezonie mleczyki,
- od czasu do czasu coś bzykło koło ucha (czyżby pszczoły w ulach stojących nieopodal zaczynały się budzić?)
Nie wiem jak to określić, ale.... mam wrażenie jakby wszystko naokoło mówiło, że idzie ku lepszemu....