Taki mały kawałek - plany były większe, ale...
Trzeba jednak zacząć słuchać pani doktor i łykać tabletki, inaczej to, co w środku mi w "bebechach" szwankuje, wciąż będzie mi utrudniało funkcjonowanie w wymiarze wysiłkowym :(
Choć jak na ostatnie moje zdrowotne zmagania to dobre i te niecałe 30 km :)
Cieszę się, że je zrobiłam, choć mentalnie mam okropny niedosyt...
No i jeszcze takie dziwne dodatkowe okoliczności, jakie mnie zastały na drodze i ... przysporzyły niepotrzebnych "dolegliwości" - choć już nie fizycznych....
Ale o tym będę milczeć...
