Start był przed 21-szą, stała trasa na Łężczok - po drodze zatrzymaliśmy się w Pogrzebieniu przy punkcie widokowym na Bramę Morawską - świetne miejsce, jak na dłoni widać było całą okolicę - takie widoki budzą we mnie zawsze spokój - pola, łąki, lasy.... (trochę nas komary wkurzały, więc długo nie zabawiliśmy, ale było to i taki kilka miłych chwil)
Na Łężczok dotarliśmy już całkiem po ciemku, trochę kiepsko było widać ścieżki wśród tych gęstych drzew, troche błota było, ale to nieważne.... kiedy dotarliśmy do szerszej ścieżki, utwardzonej, księżyc świecił w pełni i odbijał się w tafli stawu, było ciepło i cicho (no, może poza żabami...) BAJECZNIE! Taki niesamowity SPOKÓJ. To dobre miejsce i czas na "nocne Polaków rozmowy" - klimat sprzyja takim dość osobistym odczuciom... Hm, resztę zachowam dla siebie....
Po północy ruszyliśmy spowrotem. W polach troche potraciliśmy się w trasie, ale tym razem GPS się spisał i tak prowadeni dotarliśmy w bliżej znajome tereny.
Na Łężczok dotarliśmy już całkiem po ciemku, trochę kiepsko było widać ścieżki wśród tych gęstych drzew, troche błota było, ale to nieważne.... kiedy dotarliśmy do szerszej ścieżki, utwardzonej, księżyc świecił w pełni i odbijał się w tafli stawu, było ciepło i cicho (no, może poza żabami...) BAJECZNIE! Taki niesamowity SPOKÓJ. To dobre miejsce i czas na "nocne Polaków rozmowy" - klimat sprzyja takim dość osobistym odczuciom... Hm, resztę zachowam dla siebie....
Po północy ruszyliśmy spowrotem. W polach troche potraciliśmy się w trasie, ale tym razem GPS się spisał i tak prowadeni dotarliśmy w bliżej znajome tereny.
Są takie miejsca, taki czas, takie sytuacje, że się do domu wracać nie chce....
Mnie się nie chciało...
Mnie się nie chciało...
