Vila
do Conde - Mougas: dystans 102,15 km
Poranek przywitał nas
chmurami i deszczem. Zwinęliśmy się dość szybko, bo do godz.
8-mej musieliśmy opuścić miejsce noclegu. Z tego powodu Msza św
została zaplanowana dopiero na wieczór.
Kolejną zmianą była
osoba przewodnika - Kubę bolało kolano i zastąpił go Krzysiek -
niestety zbyt długo nie pokręcił na rowerze, bo wjechało w niego
auto i dość mocno strzaskał sobie kolano. Po opatrzeniu go
dojechaliśmy pod market, skąd ponownie w drogę zabrał nas Kuba.
Dzisiejsza trasa
prowadziła w większości asfaltem, więc pokonaliśmy większy
odcinek niż zazwyczaj. Niestety pogoda nie sprzyjała. Było co
prawda nieco rozpogodzeń, ale w całokształcie ciężko było
zdążyć je odczuć. Na szczęście widoki które towarzyszyły
jeździe wzdłuż oceanu rekompensowały deszczową aurę.
W Viana de Castelo skorzystaliśmy z fajnego lokalu z widokiem na plażę i ocean, i zjedliśmy obiad. To bardzo się przydało przed dalszą drogą. Ten dzień był obfity w zawracanie, zmienianie szlaku, małe błądzenie - ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - dzięki temu udało się nam zaoszczędzić jakieś 20 km, ponieważ dokładnie taki odcinek nadrobiliśmy korzystając z przeprawy promem zamiast zrobienia "kółeczka" szosą :) W ten sposób przekroczyliśmy granicę państwa - przepływając z miejscowości Caminha w Portugalii do miejscowości A Guarda w Hiszpanii.
Przejazd przez Galicję
zachwycił mnie - piękny region, droga prawie po samo albergue
prowadziła nad skalistym wybrzeżem Atlantyku, mijaliśmy małe
miejscowości, malutkie plaże takie jak Praia Area Grande, dużo
punktów widokowych - np Mirador de Tio Rincho, Miradoiro da Punta
Bazar itd.
Od pewnego momentu aż do
Albergue Turístico Aguncheiro w Mougas jechaliśmy w deszczu, był w
pewnym momencie tak duży, że kiedy dojechaliśmy na miejsce byliśmy
doszczętnie przemoczeni a jeszcze okazało się, ze dotarliśmy
wcześniej niż Krzysiek samochodem z naszymi bagażami, więc
czekaliśmy na niego tacy ociekający woda. Ale najważniejsze, że
byliśmy na miejscu :) A albergue jest warte polecenia - dobre
warunki, przytulne miejsce - tego potrzebowałam :)
Dzień
zakończyliśmy Mszą św. - wykąpani, w suchych ubraniach,
rozgrzani i zadowoleni.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz