Jak przystało na dzień wolny, trzeba było wsiadać na rower i jechać :) Dzień zapowiadała się super i taki właśnie był. Umówiłam się z Marcinem, Karoliną i Magdą w Rudach, skąd mieliśmy razem sobie gdzies pokręcić. Z Magdą umówiłyśmy się już wcześniej, żeby sobie pogadać, bo wieki minęły jak się ostatni raz widziałyśmy... Fajnie było odświeżyc znajomść.
Droga do Rud była fantastycna - przyjemnie było pojeździć takimi bocznymi ścieżkami, poza szlakiem - nacieszyć się zielenią, śpiewem ptaków, ciepłym powietrzem i harmonią panująca w przyrodzie.
Jak już dojechała do nas Karolina i Marcin, zdecydowaliśmy, że jedziemy na Magdalenkę - bo trasa przyjemna, okolica urocza, dystans (zakładając dorgę powrotną każdego z nas) w przyzwoitej ilości km. Zdjęć z tego za bardzo nie ma, bo.... sama nie wiem - chyba na tyle przyjemnie było i gadatliwie, że nikt nie myślał o nich :D
Wracając zrobiłam sobie jeszcze dodatkowe kółeczko przez Rydułtowy, no i tak minął 1 maj :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz