środa, 1 kwietnia 2020

pandemia? gdzie.....

Myślę, że zastosowałam się do wszelkich wymogów jakie wczoraj zapodał nam Premier.
Spokojnie, nie jako sport (co widać po średniej prędkości, która daaaawno nie była tak licha), przewietrzyłam się i nasłoneczniłam, dla zachowania osobistego zdrowia psychicznego.
W pełnej IZOLACJI od kogokolwiek.
Przypominam, że trawa, ptaki, drzewa nie są nośnikiem wirusów, więc jeśli ktoś planuje tu HEJT w komentarzach, to proszę sobie darować.
;)
Za dużo pisać mi się nie chce, ale generalnie to BARDZO tego potrzebowałam.
W związku z tym melduję, że świat istnieje, wiosna przebiera nogami niecierpliwie oczekując by wybuchnąć całym swoim pięknem
- niebo błękitne, z pięknymi białymi piankami gdzieniegdzie,
- ptaki śpiewają, ganiając się między drzewami (bażanty w trawie biegają)
- wiatr lekko pogania fale między jednym a drugim brzegiem,
- rzepak zaczyna pachnieć, mimo iż do rozkwitu jeszcze nieco mu potrzeba,
- pola zazieleniły się już w dość dużej mierze,
- drzewa pączkują, niektóre nawet wypuściły kwiatki (cudo!),
- można napotkać pierwsze w sezonie mleczyki,
- od czasu do czasu coś bzykło koło ucha (czyżby pszczoły w ulach stojących nieopodal zaczynały się budzić?)
Nie wiem jak to określić, ale.... mam wrażenie jakby wszystko naokoło mówiło, że idzie ku lepszemu....













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz